• Wpisów:679
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:08
  • Licznik odwiedzin:34 610 / 2429 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
świetnie się dla Was pisało.
dziękuję za te 678 dni i za przeczytanie moich chorych 680 wpisów.
jak na razie opuszczam bloga na czas nieokreślony.
AVE
  • awatar Gość: ale toto był zbydlęcony blog, śmiech i wstyd straszna dupa!!! aleeee wstyd.
  • awatar She. †: @chojrak tchórzliwy pies: to był sarkazm? :D
  • awatar Stella Bonasera: Szkoda. :|
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
wiem że to samo pisałam tu już z półtora roku temu. ale nawet jeśli teraz odbiegam stylistycznie od tych klimatów to, cholera, cały czas ciście mi się jedno na usta.
możecie pomyśleć, że to dziecinne, niemożliwe, śmieszne...
ale dlaczego,
kurwa dlaczego nie mogłam urodzić się w Kaliforni, w latach 60? dlaczego do kurwy nędzy nie moge być tym Kalifornijskim nastolatkiem żyjącym między deskorolką, deską surfingową, imprezami a marzeniami o wielkiej przyszłości. a to wszystko z młodymi Van Halen w tle?
kurwa.
otacza mnie plastik, sztuczność i ludzie żyjący w jakimś odizolowanym świecie nie wiedzący nic a wypowiadający się na wszystkie tematy.


  • awatar iloveslash: mam te same rozkminy i zgadzam się z Lores ! + u mnie nowy rozdział z kalifornijskim klimatem lat 80 : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
miesiąc nieobecności. nono. ale jestem, komentuję. tylko nie pisze tutaj bo nie mogłam się przez ten miesiąc zebrać. teraz siedząc w pokoju moim, w tle Kroniki Policyjne starych dobrych Analogsów (których ostatnio zaniedbałam cholernie. nie do wiary.)no i podsumowuję (choć nie jednak nie. ja nie podsumowuję. to do mnie nie podobne.)
mniejsza. mam zamiar teraz wywalić z siebie te wszystkie myśli i czyny z ostatniego miesiąca. więc nie musicie czytac o nie nie.

tak więc pierwszy tydzień wakacji to deszczowe dni w domu i poza nim załatwiając sprawy związane z basem, wizyty u lutnika, strojenie, Piotrek super-seksowny-gość-gra-na-basie-i-na-gitarze,mandolinie,altówce,skrzypcach i kurwa bóg wie na czym jeszcze. poza tym zajmowanie się kuzynką (jak co wakacje przyjeżdża do rodziny a jest zostawiana mnie żebym ją degenerowała. dziewczyna 8 lat niedawno ogłosiła że będzie muzykiem (bikos of mi jak sądzę).poza tym muzyczne katharsis. dużo nowej muzyki i nowych fascynacji. tak. jak można zauważyć Depeche Mode. nie ważne jak bardzo to odbiega od mojego dotychczasowego wizerunku to jest kurwa jakiś kosmos.
no i Dave. ale nie musicie słuchać o tym jak go kocham, jaki genialny głos ma. jak ktoś zna to myślę że podzieli choć w jednym procencie moją fascynację. ale cóż jeśli ten synth-pop miałby was teraz odrzucić ode mnie to powiem że wysyp kapel punkowych w moim życiu, poza tym złoty wiek funkowy i dla twórczości Keitha Richardsa.
przeczytałam kilka książek między innymi Kalifornizację (o RHCP rzecz jasna) oraz opowieści niesamowite Poe'go.
później kilka wyjść na basen i koleżanka która specjalnie upierała się zeby stawać na brzegu basenu żeby ją wpychano do wody. bo sie jara jak ktoś (czyt. wg niej ładny chłopaczek z włosami przylizanymi lakierem do czoła) ją do wody wrzuci. małe epizody ale jakże drażniące. nie. no nie przekonam się do basenów. obcieraj się przez 7 godzin (moja rodzina i znajomi uważają to za minimum czasu n basenie) z jakimiś ludźmi w wodzie jak rosół usuwaj się z drogi jebniętym dzieciom. no po prostu nie.
spacery z P. to ciekawa część tych wakacji. chodzimy we dwie, uciekamy przed watahami psów i hejtujemy.
wciąż poszerzam jakoś umiejętności basowe, jak na mnie to jestem z siebie dumna. pierwszy raz od kilku lat.
ostatnie kilka dni zleciało mi na spaniu w dzień i siedzeniu w nocy, (tak czuje się jak Keith Richards, mało mi trzeba do szczęścia), rozmowach z P. i pocieszaniu metalowego kumpla który miał jechać na woodstock a plany zmieniły się w ostatniej chwili.
liczę po cichu że za rok pojadę własnie z nim a ojczulek cudem się zgodzi.
koncery w wakacje:
ilość: jeden
zespół:Tilt
zajebiste pogo i kilku świetnych ludzi.

z bogiem.


 

 
największa pozerka jaką znam wybiera się na Jarocin. NA JAROCIN KURWA.
brak słów, cholera.
żebyś sobie nowiutkich trampeczek nie pobrudziła ;______;
świat się kończy.
soł macz pozers.
btw.zostawiła w spokoju Woodstock. i to jest dobra strona.
  • awatar Iron Nancy: @Dark.Mind: kiedyś tam w tym roku była szansa, ze pojadę, pf dalej jest z tym że ludzie z którymi mogłabym jechać kurwa nie jadą. wszystko jeszcze może się zdarzyć ale szczerze wątpię ;-;
  • awatar Dark.Mind: a na Woodstocku będziesz ? pozerzy , why ? ;_;
  • awatar Iron Nancy: @Florencja, córka Diabła: no kurwa życie moje jak zawsze. ;___; ogólnie w tym roku krucho u mnie z koncertami, na Jarocin chciałabym jak cholera, no ale cóż, może za rok się uda. ;_;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
coś nie idzie mi to pisanie ostatnio.
jak na razie jestem cały czas i komentuję, czytam co piszecie, ale pisać przez jakiś czas nie będę.

AVE
 

 
cholerna bieda coś na tym moim blogu. ;_____;
nie używam laptopa ostatnio. ja używam życia hohohoh skąd ty znasz takie wyrażenia kochana? .____.
wycieczka się zbliża, ja obcięłam 4 cm włosa i tak mi dziwnie choć to przecież mało. jutro odpowiadam z angielskiego.
żar się leje z nieba że tak powiem. spadają na mnie strugi światła naszej gwiazdy-kurw.a-jej-mać-słońca. można powiedziec ze się gotuję ale nie jest źle.
ze względu braku specjalnych koncertów większych na wakacje mam zamiar wybrać sie znowu na OFFa. moje pytanie: czy ktoś rozważa pojawienie się tam?
jeśli tak będę bardzo uszczęśliwiona wspólnym pogo do muzyki Smashing Pumpkins.

 

 
za równy tydzień jadę z klasą na wycieczkę do Warszawy.
jej jej.
już mi tam c**j z kim będę w pokoju powiem wam, że nie wiem kiedy zrodził się we mnie sentyment do tych smutnych s*****i.tak STARZEJE SIĘ.
nie potrafię się już tak na nich w***ć jak na początku nić zażyłości wyrosła między nami, jeszcze zaczniemy pić razem wszyscy piwo w parku. idylla.
też inna sprawa że mam wrażenie że z ich głupoty (głównie chodzi i dziewczyny i tą *beznadziejną głupotę*) to nic mnie już nie zaskoczy.

wiadomość dnia (wczorajszego):K***A TOMEK LIPIŃSKI I TILT U MNIE W MIEŚCIE.
na początku lipca.

wiadomość dnia (druga): K***A MAMA DO MNIE ŻE JEST BARDZO ZADOWOLONA Z OCEN.

żyć nie umierać, drzwi wywalić okno wstawić. czy coś.
poza tym to wciąż czekam na bas.
zamówiony tydzień temu, chciałabym jeszcze przed wycieczką ;_____;

 

 
tak tak. 26 dni i zatoczymy koło. powrócimy do tych cudownych dni kiedy chce się wstawać choć spało się 3 godziny, kiedy spacery trwają do 2 nad ranem, a krótka wycieczka rowerowa do 3.
i wiem że były u mnie już co najmniej 2 wpisy o tej tematyce ale c**j. czekam na nie jak na nic innego.
żeby jakoś te wakacje przeżyć, żeby wyglądały inaczej niż ubiegłoroczne (o których zaraz opowiem) postanowiłam dodać sobie trochę kondycji. fenk god zebrało mi sie na czas.
ćwiczenia robię twardo ;___________; oduczyłam się ŻREĆ. no tylko tym słowem można nazwać dotychczasowe pochłaniane przeze mnie jedzenia.
jakoś tak jadę na tych sokach, obiadku i małym śnadanku i daje radę. brzuch trzeba spłaszczyć ;_____;.

powróciłam do słuchania Hole. a też Nirvanę sobie odświeżyłam. czytam *Przejmujący z Oddali.*
wstawię wam opis, a jak przeczytam to myślę ze najlepsze fragmenty wypadałoby.

a co do ubiegłorocznych wakacji o których miałam napisać. pamiętam to jak przez mgłę. chodziłam spać nie tak późno jak na wakacje 2/3. spacerowałam z P. obgadałyśmy wiele tematów i w sumie to nas tak do siebie zbliżyło nadal uważam ją za przyjaciółkę, i najlepszą osobę jaką mogłam spotkać na swojej drodze.
poza tym zrobiłam wtedy masę szkiców i obrazów (o ile te farbowane gówna można tak nazwać). piłam cole z wódką i z lodem. piłam wino siedząc na balkonie i czytając marzenia i koszmary Stephena Kinga. o sobie myślałam ze jestem głupia i brzydka i nie do zniesienia bo ten idiota Mikołaj nie zwracał na mnie uwagi.
tylko pod koniec okazało się że Ł. jest in low in mi i to i jeszcze kilka innych zdarzeń sprawiło że podniosła mi się samoocena i zrozumiałam ze przec***ałam wakacje na niczym.

teraz mam zamiar otworzyć się na ludzi których lubię, odpocząć od tych których nienawidzę. wyjechać gdzieś, może do tego domku z P, a jak nie to gdzieś z R. grać na basie który swoja droga musiałam zamówić po raz drugi bo wysyłka została wstrzymana ;///

*Przejmujący z oddali*

miałam wam zamieścić opis ale to przecież każdy może sobie znaleźć. zamieszczę za to wypowiedź Hooka która NIE WIEM K***A CZEMU cholernie mnie poruszyła.

"[Ian Curtis] zabił się w sobotę wieczorem. Nie mogłem w to uwierzyć. Musiał być zupełnie dobrym aktorem. Nie mięliśmy zielonego pojęcia, co się dzieje. Starasz się mu pomóc, na ile pozwala ci na to doświadczenie, i robisz, co możesz, ale jak tylko go zostawiasz, on cofa się do początku, rozumiesz?"
~Peter Hook



 

 
jakby się tak nad tym zastanowić to cieszę się, że nigdy nie zależało mi na tym żeby należeć do subkultury. kocham punków ale cholera zawsze jest we mnie głos który mówi ze to jest pierdolenie ograniczające.słucham za dużo muzyki żeby uwazano mnie za punka.
zawsze interesowały mnie... może inaczej. zawsze PODOBAŁY MI SIĘ obrazoburcze rzeczy, takie nawet pozbawione dobrego smaku.
nigdy nie miałam takich marzeń jak moje koleżanki.
w sumie to jebie mnie co myślą o mnie ludzie z klasy mojej, ze szkoły.
w sumie to wiem, że inaczej byc nie może i za kilka lat wyląduję w klubie, z basem z z***bistym zespole.
z tunelami w uszach, z tatuażami...
ja to po prostu wiem.

a wybaczcie takie gadanie. ale 666 wpis stał się dla mnie okazją na przemyślenia, *a co ty dzisiaj zrobiłaś żeby być gwiazdą rocka?*
a ja odpowiadam. wszystko co robię ostatnio jakoś mnie kształtuje.
jakoś tak nie dawno miałam taki dziwny okres, wątpienia we wszystko i pytania samej siebie czy to co robię ze swoim życiem ma jakiś cel? jakis sens?
utwierdziłam się w przekonaniu, że tak.
bez muzyki byłabym nikim.



dziękuję.
  • awatar NeverEverLand: Ja też nie chcę się tak bardzo określać, nie narzucan sobie żadnej subkulturowej ideologii, mhślę po swojemu, punk, metal, szanuje każdego ale siebie nie chcę wkładać w żaden schemat. Każda subkultura ma swoje racje dobre i te mniej dobre :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
RAY.

NA ZAWSZE BĘDZIESZ W MOIM SERCU.

1939 - ∞.
 

 
tato miał wypadek. wczoraj wrócił z wycieczki rowerowej (wyjechał ok 15) była chyba 20. przyszedł z rozerwaną koszulką, śliwą na oku, jak się potem okazało ze złamanym obojczykiem, i popękanymi kościami oczodołu. na oko widzi. jedno i drugie. od wczoraj, a właściwie dzisiaj, 2 w nocy leży w szpitalu. dzisiaj już dzięki bogu nie bredzi. ale nie pamięta nic od czasu wyjazdu na wycieczkę do dzisiaj do rana. zaczynał sobie dzisiaj coś przypominać. wiem ze bedzie dobrze. musi k***a być, poza tym chodzi, jest w miarę komunikatywny i ogólnie kamień z serca że ja pierdole.

i teraz. jeśli ktoś będzie pierdolił mi że ma problem bo jest za gruby, za chudy, ma złe oceny, rzucił go/ją chłopak/dziewczyna, czy c**j jeszcze co, to przysiegam ze przypierdole. w swoim życiu straciłam 2 osoby, które umierały na moich oczach i nie mogłam nic zrobić. sama we wrześniu otarłam się o śmierć. teraz tato miał wypadek i kiedy okazało się że to złamane kości lecz nic z głową, to czułam się cholernie szczęśliwa.
więc błagam. doceńmy to co mamy. że jesteśmy młodzi, sprawni, zdrowi, piękni i na swój sposób każdy jest zajebisty.
  • awatar Passover: Choć sama często pierdolę bez sensu i wymyślam sobie problemy na siłę to i tak zawsze staram się myśleć o tym że wielu ludzi ma gorzej a ja jestem przecież zdrowa niczego mi nie brakuje i to jest najważniejsze.Mam nadzieję że tata wróci do siebie szybko :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
w c**ja pozerów dookoła mnie.
kiedyś wydawało mi się że znam tych ludzi.
ale wiecie co? kiedyś płakałbym, krzyczała dlaczego przyszło mi urodzić się tu, teraz, wśród takich ludzi, tak wyglądając z taka figurą.
i może zabrzmi to idiotycznie prosto ale *c**ja by to ryczenie dało?* to ja coś osiągnę, to mnie zapamiętają i wspomną moje słowa kiedy będę nak**ać punka po klubach a oni bądą tyrać w nudnej robocie.

wróciłam do słuchania Oddziału Zamkniętego, Republiki, Dezertera i T. Love. prawie tak jak rok temu non stop oni w moich głośnikach.
w zimie mogłam tłumaczyć zmienne nastroje i ogólnie c**jowe czucie się ZIMĄ.
ale teraz maj, czerwiec, lipiec, sierpień. k***a Nancy przypomnij sobie wtedy najbardziej żyjesz. to ma się nie zmieniać.
wzięłam się za siebie. zaczęłam ćwiczyć, czas k***a schudnąć, wróciłam do muzyki która najlepiej mnie odzwierciedla bo czuję nie wiem czemu w sobie cholerną więź z Jaryczewskim z Oddziału własnie. poza tym zamówiłam wreszcie bas. czytam dużo, kończę wreszcie biografię Keitha Richardsa, i Dave'a Gahana pewnie przeczytam teraz *Przejmujący z Oddali*. nowa fala i polski rock to moje życie.





  • awatar Emilia △: lubię.
  • awatar Bad Obsession85: Ostatnio słucham tylko polskiej muzyki :) pozerzy szerzą się jak jakaś plaga
  • awatar NeverEverLand: Polski rock :D Uwielbiam OZ i Republikę, ostatnio cały czas u mnie leci :) Pozerzy zalewają ziemię.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
byłam ostatnio na Imagine. cudowny film.

jest dobrze. z historii po wszystkich mękach jakie dane było mi przejść mam, nieoficjalne jeszcze, 5. 5 Z HISTORII NA KONIEC ROKU K***A. poprawiłam fizyke mam średnią 3.78 fak jeaaa

w wakacje mam zamiar jechac z P. do domku pod lasem kilkadziesiąt kilometrów od mojego miasta. domek nalezy do mojej rodziny, używany raz na ruski rok. bez wody, prądu, łazienki (do wyboru wychodek, albo krzaczki XDD)jeśli nastąpi potrzeba mycia albo prania będziemy ciągnąć wodę ze studni na stromym leśnym stoku, spokojne pół kilometra od domku. jedyne co odbiera to radio, telefon już niekoniecznie. dookoła dzikie krzaki malin, porzeczek, gruszki, jabłka, ogórki i w c**j różności.
i tak własnie mamy zamiar żyć choć przez kilka dni w te wakacje. w nocy słuchanie nocnych audycji na radiu Kraków i na Trójce, w dzień wycieczki po lesie, opalanie... będzie to istna idylla.


mam dość K. zwłaszcza że z nią siedzę. nie do zniesienia się stała i to nie tylko moje zdanie. bo czymże są przebłyski dobrego humoru wobec wchechobecnego jadu który się z niej wydobywa.

ja pierdole.

co do kolegi z przedostatniego wpisu, to nie przeczę nie narzekam ostatnio na brak relacji. ;_____;

*edit: zamówiłam bas i wzmacniacz. za najpóźniej za 9 dni będą. marzenie 24/7 przez kilka lat.*





 

 
ostatnio dni płyną mi na tle genialnej muzyki Apteki, spacerów i pierdolonego upału, siedzenia wieczorem w oknie i czytania biografii Keitha Richardsa.
zainteresowałam K. Apteką,(tak K, tą która jakiś czas temu mówiła na muzykę `co mnie to obchodzi`, `mam to gdzieś`, ale teraz zachowuje się tak jakby tamte czasy nie istniały .____.). ojciec mój od razu podsumował że rodzice K zakażą jej słuchania Apteki jak usłyszą co to jest. już ich słyszę. serio: *K, czego ty słuchasz? oni wyglądają jak psychiczni i tam są przekleństwa o matko ;o* może się wam to wydać dziwne, ja na przykład dopiero od niedawna widze jaka jest przepaść intelektualna (?) i tolerancyjna przede wszystkim między moimi rodzicami a jej. a i tak wiecie ze moi nie są jacyś wybijający się w tym zakresie. matka jej każe chodzić do kościoła co miesiąc do spowiedzi, mówi że jak nie będzie K tak chodzić to skończy jak ja. (??) przepraszam panią ja chodze raz do roku i nie czuję wewnętrznego ucisku z tego powodu. poza tym jej matka śmieje się z subkultur ogólne, z odmienności.
i coś w co ja nie wierzyłam jeszcze niedawno. K chodzi spać o 22 co lepsze mówi ze zawsze nie moze zasnąć przez 2 godziny ._______________________.
przychodzi do domu, je obiad, potem uczy się do osiemnastej a potem siedzi z rodzicami i idzie spać o 22.

i teraz widzicie że jako koleżanka która jeździ na koncerty, nie chodzi spać o 22 (XDD rozpierdala mnie to), słucha muzyk szlaja sie po mieście do nocy no to jestem zagrożeniem.

dobrze że dziewczyna zaczyna wreszcie rozumieć co dobre. no i poniekąd często teraz kłóci się z matką. a Apteka to przeciez nie jakiś straszny zespół. ale jest jeden haczyk.....przeklinają. a to deprawuje ;___________________;
  • awatar Iron Nancy: no k***a nie wiem. zaczynam się bać swej przyszłości ;_____________;
  • awatar Amffaa: hahahaha o nieeee!!! nie chcodzisz spać o 22?!?!?!??! CZYM TY JESTEŚ!!?!?!? :D ;P :D :P :) ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
jak tylko wróciłam do domu z gimbazy miałam w głowie `napisać coś tu, napisać, wywalić te uczucia z siebie, wbić sobie do głowy że on jest idiotą i nie myśleć o tym więcej.`

*teraz będę pisać zasrane głupoty. nie nie musicie czytać. muszę to z siebie wywalić.*
kiedyś w jakimś łańcuszku było pytanie: twoja największa wada. wtedy napisałam niesystematyczność. dziś, zamieniłabym to na kochliwość. rzygam tym moim zakochaniem. wybaczcie ale mimo iż wierzę ze jest coś takiego jak prawdziwa miłość, to jednak w wieku 15 lat trudno bardzo o coś takiego. mam wrażenie że, sama nie wiem, z braku zajęcia? przyglądam się ludziom, chłopakom w moim otoczeniu i wynajduję jakieś cechy których pewnie nawet nie mają. TAK MAM SŁABOŚĆ CHOLERNĄ DO NORWESKIEJ URODY.
więc jeśli taki szczyl pierdolony który teraz zajmuje myśli moje, siedzi przez kilka godzin przede mną, obraca się z uśmiechem, który próbuję sobie wbić do łba że jest obleśny, a prawda jest taka że całkiem ładny i teraz bede wam pisać że w sumie to jest całkiem fajny i fan Metallicy, i w ogóle jestzajebistykiedyśudawałamżegonielubięiuwazamzaidiotęterazjużniedajęrady inawetkiedypisałamomikołajutomisiępodobał aletowsobiedusiłamjestemgłupianieumiemokazywaćuczuć chybanigdysięprzedżadnymnieotworzęnieumiemsobiewyobrazićjakmiałabymmusięprzyznaćjestzajebisty.

jakie to infantylne pierdolenie. wstydzę się tej kochliwości, to serio przeszkadza czasem jest fajnie takie uczucie ale na dłuższą metę musze coś z tym zrobić.
jedno jest pewne.
bardzo go lubię.

medal dla tych co przeczytali bez wybuchu śmiechu. ;___;
  • awatar hesher: Ja mam wrażenie że tak naprawdę zakochałam się tylko raz-w podstawówce. Serio;-; potem miałam taki etap kochliwości- nie tyle c**jowe, co wybitnie żenujące uczucie._.
  • awatar NeverEverLand: Medal także dla mnie :) Też jestem na takim "etapie".
  • awatar ~Mooto~ †: Czyli medal dla mnie :3 Też tak miałam/ mam. Gdzieś tak od 14 roku życia, ciągle, nie mogałam tego przestac. Stało się to takie dla mnie ważne, i te zawody miłosne i łzy.. tak było dopóki się w kimś nie zakochałam dosłownie, i ta osoba szczerze w końcu we mnie. Bym powiedziała, poczekaj to przejdzie, ale momentami jest strasznie ciężko.. U siebie mówiłam że robiłam to przez to że nie chciałam dopuścić u siebie do samotności, ale sama szczerze nie wiem,, Nie wiadomo co się stanie, w końcu i tak musi być dobrze :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
no więc w końcu do tego doszło. doczekałam się 15 lat. jak przypomnę sobie co robiłam równy rok temu to powiem wam że ten rok był jakimś pieprzonym krokiem milowym.
cytując szalenie zajebisty film: "życie zaczyna się gdy masz 15 lat." czy tak jest? nie wiem, to raczej wy możecie prędzej na to pytanie odpowiedzieć.
tak egoistycznie sama sobie życzę basu, koncertów, Bieszczad, grania w spelunach z punkową kapelą ....
dzień dzisiaj zajebisty.
  • awatar iloveslash: najlepszego : ) i co to za film ?!
  • awatar This is metal bitch! \m/: Masz urodziny wtedy kiedy ja imieniny xD Mimo, że spóźnione to są! Wszystkiego naaaaajlepszego <3 Tak poza tym dla mnie życie zaczyna się wtedy, kiedy poznasz zajebistych przyjaciół :D
  • awatar Roses.: Spełnienia marzeń!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
jutro prezentuję razem z P i dwiema koleżankami projekt na temat `Jak zmieniała się moda i muzyka w ciągu XX wieku?`
i praca nad nim mogła być szalenie interesująca. i mogłyśmy się rozpływać w tonach informacji, starych Non stopów i Tylko Rocków, porozdzieranych zdjęć, wywiadów, archiwalnych rozmów a nawet pogadać z jakąś gwiazdą muzyki lokalnej.

ale nienienie. hej Nancy to przecież znajome Z TWOJEJ PIEPRZONEJ KLASY.

i nawet P i jedna z koleżanek sprawdziły się dobrze. P nawet zajebiście. robiłyśmy plakaty z zapałem przedszkolaka, nagrywałam płytę z bananem na ryju jakby ktoś mi za to płacił.
niestety przyłączyła się do nas gwiazdka ze spalonego teatru. sory kiedyś pojawiała się tu pod nazwą *E*. wtedy była zajebista. lub po prostu jej nie znałam.
ilość sytuacji w których zawiodłam się na niej jest tak wielka że nie sposób teraz tego powymieniać.
negowała wszystko co mówiłam. robiła miny. spóźniała się i wychodziła jako pierwsza. jaki był jej wkład? skserowała zdjęcia potrzebne do prezentacji. zdanie które pojawiało się na każdym naszym spotkaniu kiedy już E wychodziła bo `spieszyła się do babci`(o której swoją droga zaraz powiem)? *E wchodzi-wena wychodzi, E wychodzi- wena przychodzi.*
tak proste a tak prawdziwe.
a do babci tak no chodziła. wczoraj po ostatnim spotkaniu P. napisała do mnie że jej ojciec wróciła do domu i widział E. idącą z babcia za rękę i `miziającą się`.
oczywiście domyślamy się kim była/był ta babcia.

zapytacie. po c**ja godziłaś się żeby do was dołączała?
proste. ludzi poznaje się dopiero kiedy muszą się w coś zaangażować.

a prezentacja pomijając nędze chwile kiedy E musi się wypowiedzieć wyjdzie zajebiście.
włożyłam w to gówno tyle czasu ze nie może być inaczej.

  • awatar hesher: Siouxie!:D Powodzenia jutro. Też miałam radochę z robienia swojej prezentacji, chociaż mnóstwo czasu mi to zajęło.
  • awatar Odium: Temat fajny. Często na swojej drodze spotka się osobę, o której myśli, że się znało a później wychodzi coś innego. No i ludzi, którzy lubią iść na łatwiznę i skorzystać z pracy innych. Powodzenia! żeby wyszło świetnie.
  • awatar NeverEverLand: Temat macie fajny i na pewno dobrze go zrobicie. Ja też nie rozumiem po co ona się przyłączyła. Tez kiedyś miałam podobną sytuację, tylko tamta się za bardzo angażowała i robiła po swojemu, ale wyleciała :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*sie do szkoły nie chodziło, sie zaległości teraz ma*

ale serio to nawet nie takie duże. jutro napisze sobie na ludzie kartkówke z historii i sprawdzian z angielskiego. odwołali nam chemie i polski więc źle ze mną nie jest. w ogóle to musiałam poprzeglądać papierowy pamiętnik w którym czasem coś zapiszę żeby zrozumieć że ROK TEMU BYŁAM K***A INNĄ OSOBĄ Z INNEGO WSZECHŚWIATA INNEJ PLANETY Z INNYM ŻYCIEM.

fuk. moze to po prostu schizofrenia?
[dalsza część wpisu te wszystjkie rozmyślania ta cała otoczka, myślę , że to z powodu ze za 4 dni bedę o rok starsza i *podobno* mądrzejsza*]
zaczęłam tu pisać i wymieniać boże jaka ja to nie byłam. ale w sumie nie wiem czy to się da tak zauważyć? znajomi twierdza że tak, chociaż zawsze byłam trochę rypnięta nie zawsze w tą stronę co trzeba ;o
chodzi o to że wtedy wydawało mi się ze jest fajnie, a było po prostu monotonnie. rzadko ryczałam, ale w sumie rzadko też się szczerze śmiałam. nie mogę powiedzieć że facebook był moim życiem ale zdecydowanie więcej tam wchodziłam i zdecydowanie więcej lajkowałam. mnie krzyczałam i dużo dusiłam w sobie.
czy teraz jest lepiej?
praktycznie codziennie ryczę ze śmiechu, krzyczę, płaczę, okazuje uczucia TAK BARDZO.
wydaje mi się że stałam się mniej zakłamana?
nie wiem. od tamtego roku znacznie wiecej ludzi uważa mnie za osobę znająca się na muzyce, filmach. która objechała masę koncertów.

i to wszystko jest fajne. raz chciałam znaleźć określenia do tego kim byłam, a kim jestem. w skrucie wyszło ze mimo ze chciałam być wszechstronna to nie byłam, uważałam mimo wszytko ze jak chce być uważana za osobę UMUZYKALNIONĄ (yeah)to musze wygladac na nią, gadać cały czas o muzyce. mimo wszytsko widze ze zamykałam się na jeden zespół i jeden rodzaj muzyki.
nie wiem kiedy zaczełam dostrzegać sztukę, malarstwo, sztukę uliczną też, kiedy zaczęłam pisać teksty, puszczać Metallice na zmianę z Chopinem na cały regulator (tak tak jest. pogratulowac sąsiadom wytrzymałosci).


doszłam po tym wszytskim do wniosku że to wszystko co mnie otacza tak mnie ukształtowało. ze tem mój PONIEKĄD BUNT nie wziął się znikąd, był jakmś takim wystąpieniem przeciwko braku indywidualności.



*pieprzony medal dla tych co to przeczytali*

musicie se kliknąć chyba.

  • awatar heshers: Ha, no to dokładnie tak jak moi: "prędzej czy później będziesz tego żałować";-;
  • awatar heshers: A co, chcesz jak Kat von D wyglądać? xD
  • awatar head crusher.: jeśli chodzi o egzamin to nie trzeba wiele zakuwać, wystraczą podstawy. dużą podpowiedzią są teksty źródłowe, jakieś obrazki które zawsze dają przed zadaniem. miejmy nadzieje że na przyszły rok nie wprowadzą znów jakiś j****ym reform. czytam o Metallice,Chopinie i zaraz mam przed oczyma Burtona.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
zamienię dwa bilety GCEE na Depeche Mode w Łodzi, na dwa GCEE w Warszawie.
jeśli ktoś byłby zainteresowany, podeślę link do ogłoszenia na tablica.pl

dziękuję za uwagę
 

 
napisałam długaśny wpis o szczęściu, mojej chorobie- aktualnie, w ciągu tych dwóch dni moja temperatura waha się od 37 do 39,5 stopni. pisałam że pogodziłam sie po półtora roku z babcią, choć nigdy nie byłyśmy oficjalnie pokłócone. pisałam że wczoraj przyszły zamówione bilety na Depeche Mode GCEE i możecie sobie wyobrazić jak darłam się ze szczęścia.
pisałam że w związku z chorobą chuj wyszedł z wczorajszego Dezertera i że w maju pewnie wreszcie kupię bas.

*a pinger jebany nie dodał. wpis przepadł.*

tak więc choruję dalej zostawiając was z *cudownymseksownymipełnymwszelkichcnut Michaelem Hutchence oraz zajebistą piosenką Dzioła.*





*jest 20% szans że pojadę na Woodstock. niestety wiecznie spłukana Iron Nancy nie ma jak na razie widoków na kolejny bilet, więc na razie marne 20% ;______;*
 

 
dobrze. jestem. wróciłam. jest dobrze. nawet bardzo dobrze. za równe dwa tygodnie urodziny moje. w maju mam zamiar kupić wreszcie bas. tak. wreszcie się udało. dzisiaj wracając z gimbazy spotkałam na ulicy starego punka z bloku obok a że szłam z P i jedną taką idiotką to w sumie znowu nie zebrałam się żeby coś do niego powiedzieć. ta idiotka do mnie: a skąd wiesz że to punk? ja no wiesz miał glany, szelki spuszczone, ramoneske i k***a koszulke z Johnym Rottenem. a ona no nie wiem nie wiem.
no k**a ale ja wiem? czy jej się wydawało że będę ją pytać o konsultację w sprawach czy to punk czy to nie punk? znam takich ludzi i no k**a wiem.
ale czego w sumie można sie spodziewać po osobie która nosi ramoneskę kupioną dla szpanu ;____;

a wgl to dopiero teraz pomyślałam *jaka cholerna ironia*. kilka metrów za punkiem szedł typowy pedzio. grzyweczka, fulkapek, kurewsko ciasne rureczki, t-shirt i jakieś buty sportowe bodajże.
cholera. jaka ironia szedł facet czterdzieści pare lat, wierny ideałom, młodości swojej, esencja lat 80 i prawdziwego punku, z papierosem w dłoni. za nim- nasza młodość. sztuczność, z nowym telefonem w ręce bez ideałów ślepo poddający się modzie.



  • awatar Gość: Bas... nie wiem, co mnie pociąga w tym instrumencie. To wyjątkowe brzmienie, którego nie da się potraktować obojętnie. Coś pięknego :D
  • awatar Bad Obsession85: ta ich moda,to żenada.ani nie wyrażają tym siebie,ani swoich poglądów.ubierają się tak,bo każdy to robi.i przez to,ktoś kto nosi np koszulkę Nirvany uznawany jest za kogoś,kto nie zna nawet tego zespołu.świat schodzi na psy.
  • awatar transfuzja: Zgadzam się "moda" 21 wieku to rzygi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
boze nienawidzę TYCH ludzi, TEJ klasy. chcę już gdzieś spierdolić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
babka od historii wróciła i postawiła mi pałe <aplauz>. bo nie dało się do niej przemówić że z trzech tygodni lekcji z innym gościem CHHUJA WIEDZIELIŚMY NA TEMAT ANGLII PARLAMENTARNEJ, TRZECIEGO RZYMU I INNYCH CHHUJA WARTYCH RZECZY.
oczywiście na dobry początek po powrocie miło jest postawić z 7 pał zamiast zwyczajnie zapytać *czego nie rozumiecie?*
powiedziała wprost, że jej nie obchodzi że gość nie umiał tłumaczyć. i jak rok temu najbardziej lubiłam historię ze wszystkich jebanych przedmiotów to teraz mam jej TAK CHOLERNIE DOŚĆ.

no ale weekend mamy panienki więc jebać wszystko. w poniedziałek będę się zastanawiać czy warto ta pizde poprawiać.
a teraz Bowie w głośnikach a najbliższe dni zapowiadają się zajebiście.
za max 10 lat oczekujcie mnie jako kobiecej wercji Bowiego.
 

 
ta piękna chwila kiedy uświadamiasz sobie że nigdy nie spotkasz osobiście faceta swojego życia bo jest nim David Bowie. ;_____;

ogólnie to dzisiaj przezywamy pierwszy dzień powrotu do gimbaz. miło. cudownie wprost. z szatni jak jebało tak jebie. cudowne zapachy chłopców z pierwszych klas. mogłabym o tym pisać cholernie długo. mentalnie byłam dzisiaj na koncercie The Stooges. sypią się na mnie ostatnio tróje i piątki ;____; kurwa jaka dumna. uświadomiłam sobie że dość długo nie było mnie na żadnej fizyce i w całym roku dostałam 4 oceny z czego w tym semestrze jedną a kobieta od tegoż przedmiotu prawdopodobnie nie wie że istnieję.
poprawiłam 2 z chemii na 3.
cóż i tak czkam na ten piękny dzień kiedy to po raz ostatni wyjdę z tej szkoły, aby 2 miesiące później udać się do bram LO.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No święta świętami, a ja mam pytanie czy ktoś się wybiera 19 kwietna do Kwadratu w Krakowie na Dezertera?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
może i mnie nie zrozumiecie. może zbluzgacie bo w końcu Slash to geniusz. ale jesli miałabym wybierać- wrócić na koncert Slasha na którym myślałam ze nie dożyję końca, ludzie byli tak cholernie chamscy (przynajmniej pod sceną). *żeby tylko dojść do barierek nie ważne czy deptasz kogoś czy może sam dasz się zdeptać*, albo na wczorajszy koncert w Kwadracie w Krakowie. to bez zastanowienia powiedziałabym Kwadrat, Kraków, Peter Hook, Joy Division Celebration, The Light.

chuj że wyszli co najmniej pół godziny za późno, ale to co zrobili na tej scenie to była jakiś magia. stałam przy samych barierkach. kurwa perkusista puszczał do mnie oko a gitarzysta tak zajebiście uśmiechał. Hook podchodził do samego rogu sceny krzyczał do nas, wyciągał ręce, my do niego. mieli tak świetny kontakt z nami, choć dużo nie trzeba było. gitarzysta to był jakiś geniusz kur|wa jeba|ny pierdolo|ny geniusz. grał butelką spolówkę. normalnie stojąc pod tą sceną na dźwięki gitary, basu, perkusji, klawiszy i GŁOSY HOOKEYA dostawałam pierdolonych orgazmów. spotkałam masę świetnych ludzi.

nie wiem co mam pisać. teksty Curtisa zawsze były dla mnie jak biblia. Love Will Tear us Apart, Transmission, Atmosphere, Shadowplay i Disorder zaśpiewaliśmy wszyscy jak hymn.
*przy Love Will Tear us Apart Hook chodził koło sceny. złapałam go za nadgarstek.*

BYŁO PIERDOLENIE ZAJEBIŚCIE.
  • awatar dark water: zaaaaaaaaaazdroszczę
  • awatar Passover: JA PIERDOLE,ale ci zazdroszczę!!!!Ile ja bym dała żeby tam być nawet jeśli Iana tam nie było i nigdy nie będę mieć szansy na zobaczenie jego samego to oddałabym swoją nerkę za taki koncert.Musiało być wspaniale,joy divison to magia to nie muzyka to co stworzył Ian jest godne nobla.
  • awatar awesøme: kurwaaa czemu mnie tam nie było?!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
kiedyś jak będę już kurwa najlepszą basistką na świecie to napisze piosenkę o tych wszystkich skurwysynach którzy kiedykolwiek mnie gnoili.
i zagram ja z moim zespołem na wielkim stadionie żeby ci wszyscy skurwiele mogli ją usłyszeć. i cholera wymienię ich w niej z imienia i nazwiska *jak Axl w Get in the Ring*.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
jutro koncert. ja pierole jak ten czas leci. ogólnie mówię.
coraz częściej kłócę się z ojcem.
mam wrażenie że nie może ścierpieć, że robię to co on kiedy był młody.
no co k***a. może mam wstąpić do zakonu?

uwielbiam.
  • awatar rocketqueen69: słucham tego codiznnie przynajmniej raz od bardzo dawna. Zreszta wiesz , już wielokrotnie pisalam o miłości do Tarantino , jego dzieł i muzyki filmowej! Co słychać panienko? Dano kontaktu nie miałysmy. Wróciłam, zmartwychwstałam! Bede już częściej obiecuje! Pisz co u ciebie! a i jeszcze jedno zazdroszę cholernie joy division!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
INXS to jest k***a zespół którego się słucha.
ja wiem że to zdanie miało śladowe ilości sensu.
ale dopiero dzisiaj zauważyłam ze to własnie INXS włączam w chwilach, kiedy mam natłok zajęć, obowiązków, myśli. czuję taką dziwną więź z Michaelem Hutchence. nie potrafię jej wytłumaczyć.
cholernie mi źle z tym że nie zdążyłam pójść na ich koncert, oczywiście z Michelem w składzie.
niezwykłe.
 

 
nie daję rady już z tym k**a. rozumiem że glany nie są jakąś tam koniecznością, ale czy jeśli mówię o nich przez 2 lata, mówię ze SAMA JE SOBIE K**A KUPIĘ, że nie będę się im w nich pokazywać to rodzice nie mogą mi ustąpić?
zachowują się jakby nigdy nie byli młodzi. jakby k**a nie widzieli jak mi na tym cholerstwie zależy. czuję się jak idiotka kiedy zachwycam się glanami a ktoś się pyta: to czemu ich sobie k**a nie kupisz?
no widzisz temu własnie ze mam uprzedzonych rodziców.
powiedziałam im wczoraj to wszystko że są uprzedzeni, że jeśli coś wychodzi spod ich szablonu idealności to już jest złe, ze nigdy nie będę taka jak oni by chcieli, obiecałam ojcu że nigdy nie ubiorę butów na obcasie i na koniec że dzięki bogu jeszcze trzy lata.
kilka miesięcy temu znalazłam zajebiste glany HD model 901. są delikatniejsze od normalnych ale blacha, śruby, wszystko jest. mimo to widać że sa lżejsze. TO NIE. TO K**A NIE. NIE PRZEBOLEJĄ BO K**A NIE.
to jest taka frustracja że po prostu rzygam tym wszystkim. nie mogę patrzeć na ludzi w glanach, w mojej szkole, czy z mojego osiedla. łażą tacy i nawet nie wiedzą jak mają zajebiście.
  • awatar Grzechu.: Stawiaj na swoje, marudź, aż nie zaczniesz ich wkurzać ;)
  • awatar head crusher: glany to najpiękniejsze buty na świecie, tak jak ty nie rozumiem tego sprzeciwu rodziców. pewnie wiele osób ma z tego powodu przypały w domu bo rodzicielom nie da się jednak przetłumaczyc. walcz o nie bo jest o co! :>
  • awatar Wild-Child: Moja siostra też chce glany. Zaczęła niszczyć buty (niby nie specjalni, łaziła w nich wszędzie gdzie wie, że coś może się z nimi stać), a potem opowiadać o niezniszczalności glanów, ja ją wspierałam i ma umowę z mamą, że dostanie, ale dopiero na zimę. I tak dobrze, biorąc pod uwagę, że ona jak i Ty już długo rodzicom o nie dupę truje
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
dzięki bogu jeszcze tylko trzy lata i spierdolę z tego domu.